| Recenzja wprost spod sceny |
|
Pierwszym zespołem, który pojawił się na scenie był INDUSTRY. Melodyjny rock w ich wykonaniu brzmiał naprawdę dobrze, aż zachciało mi się tańczyć. Na szczęście, podkreślam, ZBYTNIO się nie wygłupiłam, bo wspierały mnie w tym moje kumpelki;) (Dzięki!).Podczas występu chłopaków spotkałam się z opinią, że wokalista Wiktor Łoś ma, cytuję, ?ładny głos?. Pewnie powiedziałabym podobnie, gdybym miała okazję słyszeć go trochę lepiej. Dość ciekawym, przykuwającym uwagę, elementem był instrumentalny kawałek z zastosowaniem oprawy dźwiękowej z Mission Impossible 2 (tururu, tururu, tu, tu; heh). Szkoda tylko, że od razu skojarzył mi się z wykonaniem Limp Bizkitów. To popsuło mi całą frajdę, ale co tam. Było ok. Jako drugi wystąpił LOST CITY. Trzeba przyznać, że przystojni z nich goście, ponieważ z tego, co zaobserwowałam, dziewczyny pchały się pod scenę, żeby tylko móc zobaczyć ich z bliska i strzelić im kilka fotek (pewnie chciały mieć chłopaków na tapetach w swoich komórkach ;P ). To tyle o urodzie, teraz trochę o ?sceniźmie?. Początkowo myślałam, że zachowanie wokalisty (zasłonięta włosami twarz, wzrok skierowany na podłogę, ogólnie postawa statyczna) ma odniesienie do jego wrażliwości, zamyślenia, skupienia, a tu jak już się zorientowałam okazało się, on po prostu czytał coś z kartki (prawdopodobnie tekst). Nestor jednak się broni: ?czytania z kartki nie było, była tylko głowa w dole, a tekst na ziemi Trzeci był debiutujący APEIRON. Na wstępie zacznę od sprawy piosenki Y'All Want A Single. Jej skowerowanie było sprawą dosyć niebezpieczną, gdyż KoRn jest zespołem na tyle popularnym i profesjonalnym, że ludzie zawsze będą ostro i dogłębnie porównywać oba wykonania. Z drugiej strony zaś było to dosyć odważne posunięcie (moje wyrazy uznania). Ogólne wrażenie? Hmmm ?? . Podobała mi się przede wszystkim ich energia (basista aż tryskał tą energią), która mi się udzielała - za to wielki plus, przy czym sądzę, że większy power by nie zaszkodził. Chłopakom życzę dalszych sukcesów. Nie dajcie się tylko zjeść przez zespoły z dłuższym stażem oraz negatywnie nastawionych słuchaczy. Grajcie i dawajcie czadu! Następnie rozwalili wręcz scenę moi faworyci - ŚWIEŻO MALWANE! Po tym, co działo się na parkiecie, stwierdzam , że nie tylko moi. Przy ich dźwiękach to dopiero można się naprawdę bawić. Granie Malowanych było bezkonkurencyjnie najlepsze. Wszystko było ogólnie naj! Świetnie! - nic dodać, nic ująć. Tylko żeby nam chłopcy nie spoczęli na laurach! Ostatni wystąpił INDEX BLUES, w którym na gitarze czarował nasz lubiany pan Kałdowski. Blond włosa piękna kobieta rozpieszczała mnie swoim głosem. Szkoda, że wszyscy nie mogli tego doświadczyć, bo z niewiadomych powodów opuścili szkołę tuż po zejściu ze sceny ŚWIEŻO MALOWANYCH. Stracili dobre, dojrzałe bluesowe brzmienie. Moim zdaniem impreza była całkiem udana (w skali ogólnej: średnio-dobra). Publika nie wykazała się specjalnym entuzjazmem (no, może oprócz grupy pogującej młodzieży ;p ), a muzyka zagłuszała wokale (słabe przebicie). Mimo wszystko, kto potrafi się bawić ten się bawił. Uważam, że z tym akurat poradziłam sobie nie najgorzej. Mam nadzieję, że cała reszta również. <CrazyCase> |







