| Białego szaleństwa odsłona trzecia |
|
W ostatnim tygodniu lutego, w ramach kultywowania naszej nowej świeckiej tradycji, odbyła się już trzecia w historii szkoły narciarsko-snowboardowa wycieczka do Suchego. Wzięły w niej udział klasy Ia i b oraz IIa liceum w niemal pełnych składach wraz kilkoma osobami z innych klas, które również zadeklarowały zapał do sportów zimowych. Naturalnie, cała zabawa odbywała się pod czujnym okiem wychowawców, dla których z pewnością wielką ulgą była obecność wykwalifikowanych instruktorów, którzy pilnie czuwali nad bezpieczeństwem całej grupy na stoku. Do Suchego udaliśmy się autokarem i mniejszym busem, które o godzinie punkt 23 wyruszyły z Bydgoszczy. Podróż wprawdzie trwała całą noc, ale, jak to bywa na szkolnych wycieczkach, przy odrobinie fantazji i dobrego humoru nie była aż tak uciążliwa, jak można było się spodziewać ;) Na miejscu ?wylądowaliśmy? z samego rana. W dobrze nam znanym pensjonacie U Jędroli czekały już na nas pokoje. Po jakiejś godzince, którą dostaliśmy na wniesienie bagaży i ochłonięcie po podróży, zostaliśmy przez wychowawców ( jakimś sposobem o wiele bardziej rześkich od nas) zagonieni z powrotem do naszych środków lokomocji w celu udania się do tak zwanej zimowej stolicy Polski - Zakopanego. Tam mieliśmy się posilić i zregenerować Następnego dnia już pełni nowych sił i zapału udaliśmy się na stok tuż przy naszym pensjonacie. Nieduży 450-metrowy wyciąg orczykowy zdawał się być w sam raz na pierwszy dzień, zarówno dla początkujących, sredniozaawansowanych (po rocznej przerwie mogących się czuć dość niepewnie) i tych, którzy już od pierwszego zjazdu stok pokonywali z drugą prędkością kosmiczną. Kolejne dni upływały według całkiem przyjemnego dla nas planu. Z samego rana śniadanie i wyjście na narty lub deskę. Dużym udogodnieniem i niewątpliwą atrakcją była możliwość wyjazdu do Białki Tatrzańskiej. Kilkanaście zróżnicowanych tras, wspaniałe widoki oraz możliwość odpoczynku w jednym z przystokowych barów stanowiły świetną receptę na aktywne spędzenie czasu. Osoby nie czujące się jeszcze wystarczająco pewnie mogły zostać przy naszym mniejszym stoku i pod okiem instruktorów stawiać kolejne kroki na nartach lub snowboardzie. Atrakcje jednak wcale nie kończyły się na sporcie. Po obiedzie w ośrodku otwierała się przed nami cała gama popołudniowo-wieczornych możliwości- od kąpieli w basenie i sauny, przez licznie organizowane turnieje ( piłkarzykowe, bilardowe, ping-pongowe a nawet karciane) po wspólne śpiewanie przy akompaniamencie gitary. Wszystko to naturalnie suto zakrapiane wodą mineralną lub sokami owocowymi i zagryzane paluszkami ;) W kategorii ciekawych i oryginalnych pomysłów na wieczór zanotowano również zjeżdżanie ze stoku na plastikowych workach oraz bitwę na śnieżki. O 22.00 nieuchronnie jednak wybijała godzina policyjna (przez niektórych też eufemicznie zwana ciszą nocną). Odbywało się rytualne gaszenie świateł a wszelkie międzypokojowe transfery, a tym bardziej zajęcia koedukacyjne, zostawały tymczasowo zakazywane. Oczywiście, do owych rozporządzeń stosowaliśmy się bez większych uchybień i protestów, gdyż po całym dniu atrakcji byliśmy na to zwyczajnie zbyt zmęczeni ;) Podsumowując, ogólny bilans wycieczki można określić jako dodatni - żadnych większych kontuzji i strat, za to mnóstwo ciekawych przeżyć i wspomnień. Pogoda dopisała; przez większość czasu świeciło piękne słońce, dlatego niektórzy z nas do domów wrócili nie tylko zadowoleni ale i opaleni, a ponad to - nie oszukujmy się - może nie aż tak zapaleni do nauki, ale za to o wiele bardziej optymistycznie nastawieni do świata. Z roku na rok przybywa chętnych do udziału w wycieczce narciarskiej. To rosnące zainteresowanie tego typu atrakcjami zdecydowanie dobrze wróży dla szkoły. Miejmy nadzieję, że takich imprez będzie przybywać, bo w końcu co może być lepszego dla uczniów niż zdrowa dawka wewnątrz i międzyklasowej integracji? ;)
Ania |







